Wywiad z Truskawkowym Milionerem



25 lutego 2008 r. ukazała się książka pt. “Truskawkowy Milioner” autorstwa Roberta Maichera. Specjalnie dla czytelników Złotych Myśli został przeprowadzony wywiad z autorem tej publikacji.

Arkadiusz Podlaski: Witaj Robercie. Zacznijmy może od pytania, które stawiają niektórzy czytelnicy “Truskawkowego Milionera”. Chodzi o to, czy jesteś Polakiem? Faktycznie, w książce nie ma o tym wzmianki… czy możesz rozwiać wątpliwości czytelników?

Robert Maicher: Urodziłem się na Śląsku. Tu chodziłem do podstawówki, do szkoły średniej, później studia ? kierunek Marketing i Zarządzanie. Nie zastanawiałem się nad tym, że informacja jakiej jestem narodowości jest ważna dla mych czytelników, bo z punktu widzenia biznesu nie ma znaczenia. Niemniej jednak myślę, że w kolejnej książce stwierdzę to jednoznacznie.

Arkadiusz Podlaski: Dlaczego w “Truskawkowym Milionerze” pieniądze zawsze występują w dolarach? Podobnie jest z imionami osób, które występują w tej publikacji. Nie są polskie. Dlaczego?

Robert Maicher: To uważam za największy błąd, który popełniłem pisząc książkę. Dziś myślę, iż zdecydowanie należało użyć po prostu ?zł?. U podstaw tego leży plan wydania książki w wielu językach, w wielu krajach ? po prostu chciałem by w każdej wersji językowej zawsze były te same imiona i zawsze te same kwoty w dolarach.

Arkadiusz Podlaski: Skąd wziął się pomysł na napisanie “Truskawkowego Milionera”?

Robert Maicher: Namówił mnie do tego kolega, gdy mu opowiedziałem jak bardzo zwariowanych, a czasami wręcz kuriozalnych pomysłów na biznes się łapałem, by zarobić. Nie dowierzał, gdy mu mówiłem, że kiedyś zarabiałem na jedzenie sprzedając papierowe kwiatki, czy zarabiałem na wróżce on-line. Powiedział: - Napisz książkę o tym, będzie hit na skalę światową! Więc napisałem?

Arkadiusz Podlaski: Kiedy uwierzyłeś w to, że możesz zostać milionerem?

Robert Maicher: Długie lata nie myślałem o tym by być ?na swoim? i nie chodzić do pracy, nie mówiąc już o milionach! Piszę o tym w książce: chciałem być prezesem międzynarodowego koncernu, mieć auto służbowe, komórkę bez limitów i 10.000zł na miesiąc. W domu duży nacisk kładziono na wykształcenie, bo przecież będę musiał znaleźć sobie kiedyś dobrą pracę w stabilnej, dużej firmie ? nikt nigdy nie myślał by spojrzeć na to z drugiej strony biurka i samemu założyć firmę.

Dziś rozumiem każdego, komu ciężko marzyć o milionach, jeżeli w portfelu 20zł, na karcie kredytowej debet, a za 3 dni będą rachunki do płacenia. Ja zaczynając wcale nie miałem więcej na koncie. U mnie postępowało to powoli ? najpierw kilkanaście zł z pierwszego biznesu, później kilkaset i kilka tysięcy. Zawieszałem sobie coraz wyżej poprzeczkę, aż któregoś dnia postanowiłem, że będę milionerem. Droga była kręta i wyboista, ale udało się.

Arkadiusz Podlaski: Czego oczekujesz po wydaniu książki? Jaki cel przyświecał Ci, gdy ją pisałeś?

Robert Maicher: Jaki cel mi przyświecał? Chcę by każdy kto przeczyta moją książkę, w końcu przestał narzekać i obwiniać cały świat i uwierzył, że może być kim zechce, że może robić co chce, że może zarabiać ile chce. Może spełnić wszystkie swoje marzenia i pomóc w ich realizacji innym osobom, bo będzie go na to stać. Chcę by każdy uwierzył, że wszystko co do tego potrzebuje znajduje się w nim samym. By uświadomił sobie, że jeżeli mi się udało, a zaczynałem wiele razy od zera, to i Tobie się na pewno uda!

Po bardzo przychylnych recenzjach i opiniach jakie dostaję na e-mail czy GG widzę, że książka w pełni spełnia moje oczekiwania i realizuje zamierzony cel.

Arkadiusz Podlaski: Wspomniałeś coś o następnej książce. Czy planujesz napisanie kolejnych publikacji?

Robert Maicher: Dziś piszę m.in. bajki z zakresu edukacji finansowej dla dzieci. Opublikowałem już dwie, a kolejne ukażą się już niebawem. Są za darmo i każdy może je ściągnąć na http://www.robertmaicher.pl/bajka.html. Mogę również zapewnić moich czytelników, iż na pewno ukaże się kontynuacja ?Truskawkowego Milionera?.

Arkadiusz Podlaski: Czym się aktualnie zajmujesz?

Robert Maicher: Obecnie nadal prowadzę firmę, bo to lubię. Od pewnego poziomu dochodu, człowiek staje się o wiele spokojniejszy i wtedy zauważa, że biznes to nic innego jak gra. Inwestuję również w nieruchomości oraz gram na giełdach. Dużo czytam i piszę. Mało rzeczy tak bardzo poszerza nasz horyzont jak książki. Jednak przede wszystkim cieszę się życiem.

Arkadiusz Podlaski: Jakie jest Twoje największe hobby? Co lubisz robić?

Robert Maicher: W książce piszę, iż najwięcej zarabia się na swoim hobby ? najszybciej i najwięcej można zarobić na hobby, którym jest ?robienie pieniędzy?. Może zabrzmiało to trochę jak ?masło maślane?, ale naprawdę tak jest: uwielbiam bawić się w robienie pieniędzy.

Z kolei najbardziej lubię gotować. Uwielbiam to po prostu. Specjalizuję się w zupach i owocach morza. Uważam, że kotleta każdy upiecze dobrze, ale naprawdę dobrą zupę zrobić to sztuka. Gdy odwiedza mnie rodzina lub znajomi, dobrze wiedzą, że u mnie na stole nie zastaną pierogów z kapustą. Kuchnia daje mi możliwość sprawdzenia się, twórczego myślenia i eksperymentowania ? trochę jak w biznesie.

Arkadiusz Podlaski: Gdybyś miał dać jedną, najważniejszą poradę dla osób, którzy chcą zostać milionerami. Co by to było?

Robert Maicher: Nie ma jednej, uniwersalnej recepty na bogacenie się. Z Katowic do Warszawy przez Gdańsk też zajedziesz, zgadza się? Gdy patrzę na moje starania, to naprawdę nie jeden raz tak błądziłem. Cóż, doświadczenia nie można kupić.

Każdy człowiek szuka czegoś innego, a nawet gdybyśmy dążyli do tego samego celu, to drogi prowadzące do niego są przecież różne.

Niemniej jednak nie chcąc zostać posądzony od wymigiwanie się od odpowiedzi: najważniejsze jest wiedzieć co się chce. Trzeba wiedzieć, że chce się dojechać np. do Warszawy. Później już tylko obrać odpowiednią drogę dojazdu i jeszcze zapytać o radę i pomoc kogoś, kto już tam dojechał.

Przekładając to na pieniądze: Warszawa w powyższym przykładzie jest synonimem celu, np. pierwszego miliona. Najważniejsze jest wiedzieć co się chce, że chcemy też być milionerami. Następnie trzeba zacząć obmyślać jak dojechać do naszego celu. Jeszcze tylko wysłuchać rad ludzi, którzy już tam dotarli i już można ruszać po bilet do ?Klubu Milionerów?.

Arkadiusz Podlaski: Dziękuję Ci serdecznie za wywiad i życzę, aby ?Truskawkowy Milioner? już za kilka dni stał się bestsellerem. Naprawdę już niewiele brakuje :) Miejmy nadzieję, że do ?Klubu Milionerów? dołączą kolejne osoby, zainspirowane Twoją książką.

Robert Maicher: Korzystając z okazji, chciałbym podziękować wszystkim za nadesłane mi pozytywne komentarze o książce. Wasze opinie, iż książka pozwala Wam wierzyć, że również Wy będziecie bogaci, są tym co chciałem osiągnąć pisząc “Truskawkowego Milionera”.

Dowiedz się więcej o książce:
Truskawkowy Milioner

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • del.icio.us
  • Gwar
  • Technorati
  • Wykop

16 odpowiedzi do “Wywiad z Truskawkowym Milionerem”

  1. Jakub Pisze:

    Konia z rzędem temu, kto powie mi jakie biznesy ma ten facet. Wrzuciłem jego dane do wyszukiwarki i nic! zero, tylko wszędzie info nt. książki.

  2. Robert Pisze:

    O kocie sąsiadki też nic nie znalazłem na google - to znaczy że go nie ma?

  3. Jakub Pisze:

    pewnie taki z ciebie milioner jak i cebulskiego ;)
    gratuluję wysokiej samooceny :lol:

  4. dorota Pisze:

    Biznesy Cebulskiego mozna znalezc w sieci bez problemu. I widac ze sie rozwijaja. Przede wszystkim jego fundacja.
    Ale to fakt. Maicher moglby podac jakies konkretne tego co robi.

  5. Jakub Pisze:

    Cebulski to dyletant, chcesz wiedzieć kto za niego odwala czarną robotę? wejdź na http://www.kapelak.pl ;)

  6. Darek Pisze:

    Na tym polega biznes: ktoś coś musi za ciebie robić inaczej jesteś samozatrudniony.
    Dlaczego uważasz, że Cebulski to dyletant, posiada kilka sklepów internetowych, które pewnie przynoszą mu dochody poprzez pracę zatrudnionych ludzi. Ktoś musiał to jednak wymyślić i ruszyć maszynę do przodu a potem mieć nad choćby ogólną kontrolę…

  7. Darek Pisze:

    Milionerzy… zainwestujcie w jakiś słownik. To tylko 19.90 w “Złotych Myślach”. Wtedy się dowiecie, że pisze się “ukarze” przez “ż”.

  8. Janusz Pisze:

    Swego czasu usłyszałem następującą anegdotkę: W podobny sposób reklamował się specjalista, który obiecał zainteresowanym, że za sto złotych poda im doskonały sposób zarobienia większej goyówki i to bez większego wysiłku i rzeczywiście, bo każdemu, kto wysłał mu stówę, odpowiadał: “Rób tylko to, co ja robię.”
    Wydaje się, ze lepszego komentarza nie trzeba. JJ

  9. Rude Dude Pisze:

    Ten specjalista od stówki to niezły łańcuszek wymyślił. :D Tak też można zarobić… :D

    ?Rób tylko to, co ja robię.?
    Zostań milionerem i pisz książki przecież to dobry biznes. W prawdzie mały procenty osób wykorzysta wiedzę z twojej książki i osiągnie dzięki niej sukces, ale i tak reszta ludzi Ci zapłaci za miłą lekturę.

  10. Robert Maicher Pisze:

    Uff… dobrze że już nie muszę przynajmiej udowadniać, że wogóle istnieję, bo takie absurdalne zarzuty też kierowano pod moim adresem :) Ale jak widzę znwou gromadka “wiedzących wszystko lepiej” znalazała sobie coś do pomarudzenia… Jeżeli jesteście z tym szczęśliwsi to ja też się cieszę…

  11. Viola Pisze:

    Czy Robert Maicher to pseudonim artystyczny, czy prawdziwe imię i nazwisko?
    Robert - jak Robert Kiyosaki, celowy to zabieg? Maicher, brzmi z niemicka, ale nie znam żadnego niemieckiego inwestora o podobnie brzmiącym nazwisku.

    Dlaczego wpisując w google Robert Maicher nie wyświetla się żadna strona Twojej ( Twoich ) firm(y), skoro wciąż prowadzisz interesy musisz istniec z nimi w sieci.
    Portal Nasza klasa również nie odnajduje osoby o takim nazwisku.

    Jak to mówił Bill Gates : Jeśli czegos nie ma w google, to to nie istnieje.
    Ciebie po prostu nie ma.

    Co nie znaczy, że nie warto promować Twojej książeczki, zawsze jakaś prowizja wpadnie.

  12. Lucas jeszcze nie milioner Pisze:

    Ja myślę, że ten Robert to zbiera jeszcze truskawki, a całą kasę wkłada na lokatę 6%… ot cały milioner!

  13. Piotr [s3e] Tabor Pisze:

    Czytając powyższe wypowiedzi przestaję się dziwić, gdy słyszę o “polskiej mentalności”. Fakt iż tak mało można znaleźć o R.M w sieci świadczy o jego dbaniu o własny spokój. Można obecnych biznesmenów sobie łatwo podzielić na powiedzmy skrytych i otwartych. Może Robert jest właśnie “typem skrytym”? Przecież, nikt mu tego nie zabroni. Osobiście znam człowieka z pierwszej 50 najbogatszych polaków wg magazynu FORBES. Wiecie co? Mało kto go kojarzy. Posiada za to kilka firm w polsce, które kojarzy wielu. Firmy mają prezesów, dyrektorów, przedstawicieli i psów mego znajomego. To oni reprezentują firmę - jego interesuje ZYSK! Podważacie też opinie dot. Kamila Cebulskiego, z którym miałem przyjemność nieraz współpracować. On jest tym “drugim typem” - pokazuje się na zewnątrz - jest otwarty. To także nie jest wada. Łączy ich jedno - chęć przekazania zdobytej wiedzy i podzielenia się nią z pionkami, którzy o biznesie marzą… Do Biznesu od biznesu jest długa droga (mam nadzieję że zrozumiecie o co chodzi).

  14. martucha Pisze:

    Popieram przedmówcę. Głównie do krytykowania zabierają sie tzw. mentorzy niemożliwości. nic nie osiągnęli - a ten co osiągnął to dla nich krętacz albo zwyczajnie miał szczęście…

  15. Przemyslaw Pisze:

    Jeśli nie chce powiedzieć jaki biznes prowadzi to chyba nadal gotuje zupy i wróży on-line.

  16. Jacek Pisze:

    Na wstępie chciałbym zaznaczyć że przeczytałem “TM” - co mi przypomina ta publikacja… to coś na wzór systemów w totolotka. Dlaczego takie porównanie otóż i Ci co oferują systemy totka i Ci którzy piszą takie pozycje jak “TM” i “EM” (Cebulskiego)(ale są wyjątki od reguły) chcą zarobić na konsumentach a jak “zmusić” do zakupu? pokazać że innym się udało. Tylko sęk w tym że dzięki publikacją autorzy zarabiają właśnie 1 mln. a Ci od systemów totka zwiększąją prawdobodobieństwo wygranej bo tak naprawdę grają za pieniądze konsumentów (jest napisane w regulaminie zakupu takiego systemu że 10% odda im za pierwszą wygraną). Morał “to co mogą dla Ciebie zarobić inni nie zarabiaj sam” :) Na koniec wrócę do publikacji “TM”autor Truskawkowego Milionera pisze na wstępie że wprowadza nazwnictwo dolar i imiona John itd. bo chce wydać publikację w wersji ang. tylko że w publikacji można się doszukać polski imion, nazw itd. Gdy studiowałem robiłem mały eksperyment na zaliczenie o pisaniu prac w liceach i gminazjach na j. polski np.: streszczeń lektur itp. co robili “moje króliki” mix trochę z tego troche z tego czyli różnych produktów powstaje produkt “na sprzedaż” proporacja jest zwykle 10% (własne pisanie) do 90% (mix). Wpada ten kto nie zmieni szczegółów w pracy np. wszędzie nie zmieni imienia bohatera z Franciszka na Franka :) Takie też mam odczucie po przeczytaniu “TM” Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź