Jak zwiększyć własną samoocenę i pewność siebie?




Poczucie własnej wartości jest jedną z najważniejszych życiowych umiejętności,
które powinniśmy w sobie nieustannie rozwijać. Niska samoocena może destrukcyjnie wpływać na życie każdego z nas. Często powoduje, że dzieci słabo się uczą w szkole, a dorośli mają trudności w pracy.

Jeśli czasem cierpisz z powodu niskiej samooceny, ciągle się dołujesz i uważasz, że jesteś do niczego, to powinieneś wiedzieć, że jest to normalne uczucie. Poczucie “słabości? i myśli, że nic się nie uda, są zupełnie normalne i zdarzają się każdemu, ALE nie jest normalne, żebyś cały czas tak myślał.

Budowanie i rozwijanie własnego poczucia wartości, to proces długotrwały. Jednak ostateczne rezultaty są bardzo opłacalne i odczuwalnie wpływają na poprawę naszego życia. Pamiętaj też, że nie ma takiego czegoś jak natychmiastowy i trwały wzrost pewności siebie, zawsze mogą pojawić się chwile zwątpienia i słabości.

Oto kilka porad, które pozwolą Ci zwiększyć poczucie własnej wartości:

- Zapomnij o tym, co mówią inni i postaraj się “uodpornić” na czyjeś zgryźliwe komentarze. Nie chodzi mi tutaj, abyś przestał słuchać słów krytyki, tylko żebyś dobrze pomyślał nad tym, kto Cię krytykuje i za co? Często nasi bliscy (rodzice, małżonek) krytykują nas i negatywnie oceniają, chociaż na to nie zasługujemy. Przeważnie bierze się to z ich własnego niskiego poczucia wartości i braku bezpieczeństwa. Uwłaczając innym, chcą się podbudować i pokazać siebie jako kogoś lepszego.

Ważne, żebyś zdawał sobie z tego sprawę, kiedy kolejny raz usłyszysz od kogoś jakąś krytyczną uwagę. Pamiętaj, że poczucie własnej wartości zależy od tego, co Ty o sobie myślisz, a nie co inni myślą czy mówią.

Uświadom sobie, że nie jesteś ideałem ani nigdy nim nie będziesz - wielu ludzi dołuje się, ponieważ mają jakieś nierealne wymagania, co do własnej osoby. Wielu ludzi odnoszących sukcesy dalej ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, bo uważają, że wciąż nie są wystarczająco dobrzy albo widzą w korzystniejszym świetle sukcesy innych.

Ciesz się chwilą zwycięstwa i daj się chwalić - zauważ, że wielu ludzi, jak gdyby nie chce dostrzegać, że odniosło jakiś sukces. Ktoś im powie “Uważam, że jesteś dobry w tym i w tym” a oni na to “Eeee źle zrobiłem to i tamto, a o tym zapomniałem”. Jak gdyby wypierają się swoich sukcesów, zamiast uczciwie przyznać - “Jestem dobry, masz rację że mnie chwalisz, dziękuję”.

Ciesz się z zwycięstw, celebruj je - smak zwycięstwa nie jest wieczny i dlatego zawsze powinieneś się nim cieszyć i nie tłumić go sztucznie w sobie.

Zrób coś dla siebie - od miesięcy marzysz o jakimś nowym ubraniu, a może już od dawna miałaś na oku coś naprawdę wspaniałego, tylko powtarzałaś sobie w myślach, że nie jesteś tego warta? A może bardzo dużo dajesz innym od siebie, jednocześnie nie patrzysz na to, co z Tobą się dzieje?

Zrób coś więcej - kolejnym bardzo dobrym sposobem na zwiększenie własnego poczucia wartości jest “dowartościowanie się”. Wiem, że brzmi to trochę dziwnie, ale szybko zobaczysz tego efekty, jeśli np. zaczniesz regularnie i wytrwale ćwiczyć na siłowni albo ubierzesz się w coś nowego, co bardzo Ci się podoba. Zauważ, że czasami nowe ciuchy potrafią poprawić poczucie własnej wartości, jednak jest to zmiana, tylko krótkotrwała. Dlatego proponuję Ci, abyś skupił się raczej na tym, co wywołuje Twoje poczucie niskiej wartości i z tym walczył.

Nie porównuj się do innych - jest to bardzo trudna, ale również i bardzo pomocna rada. Wiele z naszej pewności siebie ucieka, kiedy zaczynamy porównywać się z kimś innym: ?Ona ma ładniejsze nogi? ?On zarabia więcej pieniędzy? itd. Nie rób tak, nie zazdrość innym ludziom, tylko staraj się “robić swoje” i pracować na sukces.

Poznaj swoje zalety - usiądź i postaraj się wypisać wszystko to, co uważasz w sobie za “dobre”. Nie bądź przy tym, zbyt krytyczny. Po prostu wypisz wszystkie swoje umiejętności i zbudują własną listę powodów do dumy. Jestem pewien, że znajdzie się tam wiele pozycji.

Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • del.icio.us
  • Gwar
  • Technorati
  • Wykop

21 odpowiedzi do “Jak zwiększyć własną samoocenę i pewność siebie?”

  1. Magdalena Myczko Pisze:

    Powyższe rady tylko czekają na zastosowanie w życiu. Tylko co zrobić, jeśli rodzice i nauczyciele tłukli nam do głowy zupełnie sprzeczne informacje. Moja przyjaciółka do dzisiaj słyszy od rodziców uwagi na swój temat, chociaż ma już swoją rodzinę, dziecko…

    Jak pozbyć się niskiej wartości samej siebie, skoro otaczamy się w beznadziejnym środowisku?

    Odpowiedź jest prosta: odizolować się od takiego środowiska :)

  2. elka Pisze:

    ja mam 50 lat i wiecznie jestem krytykowana przez moją mamę. Ciągle słyszę widzisz sąaiadki dzieci do czegoś doszły, a ty? Nawet w kuchni robię wszystko żle, żle gotuję, żle sprzątam. Z tego też powodu dochodzi do kłótni.

  3. Paweł Pisze:

    Witam wszystkich.Magdalena i Ela opisując swoje problemy to tak jakby o mnie pisali.Ja też byłem zahukany i zdominowany przez swoją mamę,która uważała i nadal uważa,że jest osobą idealną,wszystko robi najlepiej i jest najmondrzejsza na świecie.Ja i mój brat byliśmy krytykowani za wszystko.Winę za wszystko co złe mama zwalała na nas a nam nie wolno było się sprzeciwić.To bolało-boli do dziś.Ale przyszedł czas,kiedy postawiłem na swoim.Zrobiłem krok,który uważam za słuszny.Problemem było to,że musiałem przeciwstawić się mamie.I udało się.Sprzedałem dom rodzinny a pieniądze uzyskane ze sprzedaży zainwestowałm.Była to decyzja, z której jestem dumny.To zwiększyło niesamowicie moją samoocenę jak też pewność siebie.
    Teraz czytam wiele publikacji na temat możliwości zmian w swoim życiu.Np wspaniały ebook Kamila Cebulskiego “Efekt Motyla” i podtytuł “Jak jedna decyzja może wpłynąć na Twoje życie”.To jest prawda-tak właśnie było ze mną.Zaczynam też zmieniać ludzi,z którymi chcę utrzymywać kontakt.Przestaję się kontaktować z narzekaczmi,z takimi,którzy mnie dołują,którzy mówią,że uczciwie nie można do niczego dojść.
    Pozdrawiam
    Paweł

  4. Iwona Pisze:

    Elu, to co mogę radzić to,w momencie kiedy mama porównuje Cię do innych i krytykuje, po prostu wyjdź z tego pomieszczenia, odejdź od mamy i zignoruj to gadanie. Wiem, że to trudne, bo sama kiedyś też tak miałam i tak samo jak Ty reagowałam zdenerwowaniem - ale po pewnym czasie moi rodzice zauważyli, że ja na to nie reaguję i przestali gadać, a jak nawet próbowali coś powiedzieć to ja natychmiast odchodziłam i nie słuchałam ich, a potem drugim etapem było to, że mówiłam im, że ja uważam inaczej i nie dyskutowałam, bo z tego rzeczywiście dochodziłoby do kłótni.
    A teraz kiedy zdarza się, że nie robię tak jak im by się podobało to mówię im, że bardzo ich kocham i dziękuję za wszystko, a wtedy to nawet uśmiechają się, zamiast złościć.
    Jeżeli potrafisz ugotować wodę w czajniku i go nie spalisz - to potrafisz gotować, jeżeli masz ręce i umiesz zmyć naczynia - to bardzo dobrze robisz. Pamiętaj najważniejsze jest to jak Ty podchodzisz do wszystkiego, czy dajesz z siebie tyle ile możesz dać najwięcej, a przede wszystkim czuć, że zrobiłaś wszystko, co mogłaś i ciesz się z tego. Nie patrz też tylko na to do czego doszli inni, ale skup się na tym co możesz jeszcze zrobić, aby być jeszcze lepsza.

  5. Ania Pisze:

    Iwonko masz rację ja dopiero w wieku 55 lat zrozumiałam że krytyka dzieci prowadzi do nikąd. Takie miałam ramy w ktorych sie wychowałam i powielałam to na swoich 4 dzieciach. Poprostu nie miałam recepty na wychowanie jak wielu rodziców. Teraz sie zmieniło i podpowiadam dzieciom żeby chwalili swoje za wszystko co zrobią dobrze czy zle chwalic i tłumaczyć, dać im szanse na zrozumienie. To jest naprawdę skuteczne. Pozdrawiam Serdecznie.Ania

  6. Paweł Pisze:

    Supr Aniu- tak trzymaj

  7. Władek Pisze:

    Witam,
    ja z kolei miałem kiedyś tak, że bardzo brałem do siebie wszystkie krytyczne komentarze, miałem skłonności depresyjne i krytyka działała na mnie dołująco. W późniejszym okresie udało mi się poradzić z tymi skłonnościami i teraz trochę “filtruję” krytyczne komentarze. Kiedy dostaję konstruktywną krytykę, jest to dla mnie pomocne i staram się zastanowić nad tym co robię źle, natomiast w przypadku krytyki dla samej krytyki po prostu wyłączam się i nie nawiązuję dyskusji. Życzę powodzenia wszystkim piszącym.

  8. Alicja Lisowska Pisze:

    Nad wzrostem poczucia własnej wartości pracuje się w Klubach Ludzi Sukcesu. Formuła opracowana przez Tadeusza Niwińskiego pozwala rozwijać różne umiejętności, doskonalić się (głównie umiejętność przemawiania publicznego), co pozwala uwierzyć, że potrafię, a w związku z tym zasługuję np. na uwagę, sympatię, zainteresowanie.
    Zapraszam serdecznie do krakowskiego Klubu Ludzi Sukcesu. Więcej w blogu: http://kierunekbycsoba.blogspot.com/

  9. Jan Kosmala Pisze:

    Witam,
    mogę się założyć, że wszyscy jesteście starsi ode mnie:) czytając Wasze komentarze… dochodzę do wniosku, że mam jakieś dziwne szczęście… jakoś mało ludzi mnie krytykuje… albo mało robię, albo tych krytyk nie słyszę, albo raczej przyjmuje je jako coś normalnego i analizuje je, czy aby na pewno są słuszne… sam nie wiem bo jakoś nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Co do powyższych rad… upewniły mnie tylko w tym, że dobrze postępuje:) pewno jeszcze dużo przede mną i możliwe, że dużo zmian będzie musiało nadejść, ale teraz jestem pewien, że kroczę dobrą drogą. Pozdrawiam i życzę wszystkim zmian na lepsze!

  10. elka Pisze:

    niestety u mnie nie ma możliwości nie wysłuchania opinii mojej mamy. Potrafi wtargnąć do mojego pokoju siłą i muszę wysłuchiwać wszystko co ma do powiedzenia. W momencie, kiedy widzi że nie może dać rady, zaczyna się szantaż i wielki płacz, a kiedy to nie pomaga to jest złożeczenie i wydziedziczenie, a i życzenie śmierci.

  11. Iwa Pisze:

    czytam Wasze wypowiedzi i musze powiedzieć , że mam podobną sytuację. Mieszkam u moich rodziców i zauważyłam ,że kiedy im sprzyjam, załatwiając za nich sprawy od urzedowych , po takie drobne domowe, to wszystko jest w porzadku. Natomiast kiedy tylko chce zrobić coś dla siebie , to od razu występują z krzykiem i zasstraszaniem, podobnie zachowują się jak rodzice Elki z ostatniej wypowiedzi . Do tej pory myslałam,że to tylko moi rodzice potrafia siać takie intrygi, ale wyglada na to ,że to sposób na lepsze samopoczucie i na przywiazanie nas do siebie . Ale ja już sie nie daje nabierać , od niedawna założyłam działalnośc i działam na własną reke , pomimo trudności jakie występują na początku każdej nowo rozpoczetej działalności i pomimo tego że nadal tu jeszcze mieszkam, to jestem uodporniona i nie poddaje sie. Kiedy nie komentuje zachowania moich rodziców, ani nie dyskutuje z nimi , to konflikt szybko cichnie. Kiedyś też wszystko bardzo brałam do siebie ,ąle teraz staram sie myśleć pozytywnie. Ja zaczełam robić swoje, a oni po prostu nie moga już mnie dłużej wychowywać . Grunt , to sie nie poddawać i trwać usilnie przy swoim .
    Pozdrawiam wszystkich wytrwałych i życze powodzenia w osiaganiu dalszych sukcesów
    Iwa

  12. mAREK Pisze:

    noo ostatni punkt poznaj swoje zalety….zalety dobre strony talenty..jak kto zwał tak zwał ale jezeli ja naprawde nie mam zadnych zalet nic nie umie w niczym nie jestem dobry itp :( bo tak jest u mnie masakra :/

  13. kaska Pisze:

    Po 13 latach wyprowadzialam sie z domu od mamy. Uwazam ze podjelam slusze decyzje.
    Odwiedzam ja raz na tydzien i jest ok.
    Oczywiscie byly chwile ze probowala ingerowac w moje zycie rodzinne i zawodowe- zawsze krytyka- powiedzialam STOP!
    I sie zaczelo………nagla choroba- szpital- lzy- co z nia bedzie?
    Dalam rade- nie ugielam sie- wyzdrowiala w ciagu paru dni- wyniki ze szpitala bardzo dobre.Zastanawiam sie czemu tak dlugo czekalam- ucieklo mi 13 lat z zycia. Stres nerwy- klotnie- toksycznosc z jej strony.
    Oczywiscie cala rodzina - sprzeciwila sie przeciwko mnie- ale ja mam to gdzies- to jest w koncu moje zycie i czas na ogromne zmiany.
    Pozdrawiam wszystkich i zycze zmian na lepsze:)

  14. Robal Pisze:

    Zachowania rodzicow, o ktorych piszecie wynikaja z ich lekow. Od kilkudziesieciu lat zachowywali sie w ten sposob, maja juz jakies ramy zachowania, w ktorych czuja sie bezpiecznie. Wiedza jak sie w tym poruszac. Jakakolwiek zmiana budzi w nich panike, bo co oni wtedy zrobia?
    Poza tym maja mozliwosc wplywania na Wasze zycie i kontrolowania go. Nie oddaje sie wladzy bez walki.
    Kiedy moj s.p. ojciec postawil przede mna alternatywe - zostajesz w domu i zrywasz tamta znajomosc, albo ´´do widzenia´´, podjecie decyzji zajelo mi 3 sek. Tyle czasu potrzebowalem aby slowa dotarly do mojej swiadomosci.
    Natychmiast zaczalem sie pakowac. I nie zaluje.
    I nie zapominajcie o jednym - osobami z niskim poczuciem wlasnej wartosci latwiej manipulowac i latwiej je kontrolowac.

    Kazdy z nas ma swoje zycie do przezycia. Nikt za nas tego nie zrobi. Tak wiec glowa do gory! Piers do przodu! Swiat jest do zdobycia! Sprawy przybieraja najdoskonalszy obrot! Sekret dziala zawsze, bez wyjatku.

    mAREK - jesli bedziesz myslal o sobie w ten sposob, to tak bedzie. Niektorzy maja talenty artystyczne, a niektorzy fantastycznie przyszywaja guziki. Niewazne, jaki to jest talent, wazne ze JEST TWOJ!
    Poza tym trafiles tutaj, tak wiec jestes istota myslaca. Chcesz zmian w swoim zyciu, a to juz bardzo wiele. Spokojnie zastanow sie nad tym, co potrafisz zrobic, co lubisz, w czym czujesz sie dobrze. I nie oceniaj, ze w tym to jestem do niczego. Po prostu napisz. I za kazdym razem dopisuj, nawet, jesli to jest drobiazg. Nie oceniaj samego siebie, wystarczy, ze inni to robia.
    Pozdrawiam cieplo i zycze powodzenia. Wszystkim.
    Wierze w Was :o)

  15. Sylwia Pisze:

    Robal,naprawdę Twoje slowa podniosły pewnie nie tylko mARKA, ale rownież wiele więcej osób-ja się do nich też zaliczam.Za to chciałabym Ci bardzo serdecznie podziękować.Pozdrawiam.

  16. Goska Pisze:

    Przeczytalam wszystkie wypowiedzi.W wiekszosci dotycza problemow z rodzicami.Ja mam problem z ocena meza.Jestesmy prawie 20 lat po slubie. Mamy dwoch wspanialych synow.Przez wiele lat sama ich wychowywalam, maz byl za granica. Ja w tym czsie pracowalam i zajmowalam sie dziecmi. Teraz chlopcy sa juz prawie dorosli, a od meza slysze ze nic sie nie rozwinelam. Ze moja praca jest nic nie warta, a ja sama wszystko robie nie tak . On mial czas na rozwoj. Wiedzial ze zajme sie domem i dziecmi.Choc dzis slysze , ze zle ich wychowywalam , zle prowadzilam dom. Od znajomych slyszalam zawsze , ze mnie podziwiaja, a od meza slysze ze jestem do niczego. Nawet gdyby 100 znajomych mowilo dobrz o mnie, to wazniejsza jest opinia meza.Dlatego jestem taka zdolowana. Czy nadszedl teraz czas na rozwoj, gdy dzieci sa juz duze 17, 18 lat.Narazie brak mi wiary w siebie.

  17. Ania Pisze:

    Przeczytałam większość wypowiedzi. Uważam, że niska samoocena, własnej osoby oraz otaczającej nas rzeczywistości to jeden z większych problemów dzisiejszych czasów, z którymi, jak nietrudno zauważyć boryka się coraz więcej osób. Ja na początku nie miałam problemów z własna samooceną lub krytyką otoczenia. Skończyłam studia i postanowiłam wyjechać do Wielkiej Brytanii. Zdawałam sobie sprawę, że będzie to dla mnie spory stres, tym bardziej, że zdecydowałam się na wyjazd sama ze słaba znajomością języka angielskiego. To właśnie pewność siebie, nowe wyzwania i chęć życia pomogła mi przezwyciężyć trudne chwile. Po roku pobytu w małym szkockim miasteczku przyszedł czas na Londyn. Poznałam chłopaka, zakochałam się do szaleństwa, zamieszkaliśmy razem. Zaczęłam spędzać coraz więcej czasu z jego znajomymi, wspólne wieczory, szalone imprezy. Na początku wszystko zdawało się być ok, czułam się akceptowana i lubiana. Z czasem poczułam, że coś się zmieniło. Zaczęto dawać mi do zrozumienia, że jestem nudna, nieciekawa, mało kolorowa i odstaje od towarzystwa. Podzieliłam się tymi spostrzeżeniami z moim chłopakiem. Marcin stwierdził, że jestem przewrażliwiona i mam jakaś obsesje na punkcie własnej osoby. Rozmawiałam z nim o tym jeszcze kilka razy, bo mam wrażenie, że sytuacja się powtarza, powiem więcej, wydaje mi się, że mój chłopak zaczyna w tym uczestniczyć i podkręca znajomych, a ja staje się obiektem żartów i wyszukanych aluzji, których z racji tego, że ?jestem głupiutka?, nie rozumiem. Gdy uczestniczę w jakiejś dyskusji słyszę często, żebym przestała wygadywać bzdury i była już cicho, daje mi się do zrozumienia, że gadam od rzeczy i nikt mnie nie rozumie. Gdy jestem sama z Marcinem ten mi powtarza jak mocno mnie kocha i że mam jakiś problem i ma dosyć moich obsesji, lecz jakieś dziwne uczucie, nie daje mi spokoju i mam wrażenie, że coś jest nie tak. Zastanawiam się czy ta miłość to nie są wspólne zobowiązania, mieszkanie itd. Z drugiej strony, jak mam się zachować i gdzie szukać pomocy, gdy faktycznie nie mam racji i się mylę. Nie chce popaść w jakąś paranoje, że stałam się obiektem spisku. Coraz częściej, wszystko biorę do siebie i staram się kontrolować każdy gest i słowo, które wypowiadam w towarzystwie mojego chłopaka i jego znajomych, przez co staje się bardziej spięta i nie mogę się wyluzować. Coraz częściej się zastanawiam, czy ta cała zaistniała sytuacja to powód niskiej samooceny, czy nieodpowiedniego towarzystwa, a może nie ten chłopak? Czy jest możliwe, że ta zgrana grupa znajomych o dość zwariowanym sposobie bycia dowartościowuje się moim kosztem. Wiem, że jestem inna od nich, bardziej wyciszona, poukładana, bez większych ciśnień na bycie w centrum uwagi. Wiem również, że była partnerka Marcina doznała czegoś podobnego. Gdy słyszę czasami jak staje się obiektem drwin przy wspólnym stole, robi mi się po prostu przykro. Gdy mówię, że to nie fair, że może spotkać mnie to samo, słyszę, że ze mną jest inaczej i nie mam się czym przejmować.

  18. kasia_s Pisze:

    Gosia, ja mialam podobna sytuacje. Nie bylismy az tyle lat po slubie, ale jednak. Moj maz nawet wyrzucil mnie z pracy, niedlugo po tym, jak stal sie moim szefem.
    Na poczatku bylam w takim stanie, ze prawei nie wychodzilam z domu. Ale po jakims czasie dotarlo do mnie, ze to on ma problem. To on chcial sie poczuc lepszy, wazniejszy, wyrzucil mnie z pracy mowiac ze jestem za glupia i nie potrzebuje takich osob, podczas kiedy ja mam doktorat a on nie skonczyl studiow - i mysle ze to go bolalo. Inni ludzie w pracy mnie doceniali, moze jakos poczul sie gorszy, nie wiem, ale to on mial problem, nie ja. I mysle, ze tak samo jest z Twoim mezem. On sie czuje zle, bo nie bylo go w domu, kiedy dorastaly dzieci - zazdrosci Ci pewnie, ze Ty wtedy z nimi bylas, wiec powie Ci ze je zle wychowalas. Ty mialas dla nich czas, a on nie, wiec powie Ci , ze sie nie rozwijasz. To zazdrosc, poczucie nizszosci. Kto, kto jest szczesliwy, spelniony, kto nie ma komplksow i nie czuje nienawisci do innych ludzi, mowi cos, co - o czym wie, bo przeciez to oczywiste - ich zaboli, sprawi, ze poczuja sie gorsi? No kto i po co? Tylko ktos, kto ma bardzo duzo do zarzucenia samemu sobie. I pewnie boi sie, ze kiedys ktos mu to “bardzo duzo” zarzuci (a moze juz mu ktos kiedys zarzucil?) wiec wybiega przed szereg i chce sie poczuc lepszy i silniejszy. Wiadomo - najlepsza obrona jest atak. No bo dlaczego - to juz Gosia nie do Ciebie oczywiscie, tylko tak w ogole - dlaczego np. mezowie bija zony? Bo sa silniejsi i madrzy a one takie beznadziejne? Nie. Bija je, bo one sa madrzejsze, a oni beznadziejni. Pozdrawiam

  19. darek Pisze:

    ja ze swojego doświadczenia moge napisać że czasem trafi się takie towarzystwo w którym trzeba się pilnować z wypowiedzią i wypowiadać tylko na tematy w których jest się oblatanym. Poza tym czasem ludzie dla sportu prowokują i chcą się dowartościować czyimś zdołowaniem. musisz być asertywna i jeżeli towarzycho nie odpuści i nie zmieni zachowania to znaczy że to banda dzieciaków z których trzeba traktować z przymrużeniem oka lub opuścić. Ludzie czasem nie zdają sobie sprawy że swoim gadaniem mogą sprawić przykrość. Uważaj żeby twoje obawy nie przerodziły się w fobię społeczną. Głowa do góry i nie daj się stłamsić :)

  20. Ania Pisze:

    Rozumiem dobrze o czym mówisz, w najbliżyszym otoczeniu mamy czesto toksycznych ludzi - sami takich nawet wybieramy na przyjaciół, zakochujemy się w nich Z Twoim chłopakiem jest jakiś problem - jeśli jest na tyle niedelikatny, że nie widzi że sprawia Ci przykrość, to chyba coś nie gra. Masz dwa wyjścia - albo go zostawić, jeśli nie zmieni podejścia do Ciebie, albo męczyć się dalej udawając że wszystko gra. Ja mam straszne kompleksy - ale mam znajomych, którzy wywwlekają wszystkie moje potknięcia sprzed wielu lat, podkreślają cały czas jaka to gapa ze mnie. Czuję się źle - cały czas porównuję się z ludźmi, którym wszystko zdaje się wychodzić, którzy mnie jednocześnie denerwują bo nie dostrzegają, że to umniejszanie innych jest dowodem słabości. Zdaję sobie sprawę, że są to toksyczne relacje - ale to mi pomaga - psychicznie wyluzowałam, ucinam ‘historyjki’, nie daję powodów do żartow. Smutne jest to, że często ludzie kodują sobie jakis obraz drugiej osoby i nie wyobrażają sobie, że można się zmienić, Najgorsze co można zrobić to przejmować się innymi osobami- każdy jest inny, ważne, aby kochać samego siebie- dopiero wtedy zyskujemy odwagę przeciwstawienia się opinii innych. Ludzie plotą często rzeczy bez zastanowienia, lub celowo, by kogoś zranić. Najważniejsze, yto się tym nie przejmować … i samemu też się czasem powtsrzymać z ripostą;D

  21. Michał Pisze:

    Jak poradzić sobie z zazdrością jak mamy na nią reagować ?

Zostaw odpowiedź